Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home

Białoruś: Rewolucji, póki co, nie będzie


28 styczeń 2011
A A A
Grudniowe protesty na Białorusi przeciwko fałszerstwom wyborczym to sygnał, że w tamtejszym społeczeństwie zachodzi proces przemian świadomościowych, jednak jest jeszcze za wcześnie na optymizm, nie będzie kolorowej rewolucji. Rozwój świadomości obywatelskiej kształtuje demokrację, każde społeczeństwo uczy się jej na własnych doświadczeniach. Jest to proces, który wymaga czasu i przemian w mentalności społecznej. Aby w mentalności mogły zajść przemiany, dzięki którym decyduje się on walczyć o swoje prawa obywatelskie musi być w nim uświadomiona potrzeba korzystania z takich praw, z czym wiąże się rozbudzenie świadomości o możliwości wpływu na otaczającą człowieka rzeczywistość – na system polityczny i gospodarczy, prawo. Obywatel państwa demokratycznego czuje się jego „budowniczym”,  jego częścią, współwłaścicielem, a nie tylko trybikiem w machinie systemu, jak w przypadku ustrojów autorytarnych. Taki obywatel interesuje się sprawami politycznymi, ocenia rządzących, którzy są dla niego tylko jego reprezentantami  na podstawie umowy społecznej, jaką z nimi zawarł podczas wyborów i wie on, że może ich odsunąć od władzy jeśli się nie sprawdzą, dysponuje ku temu narzędziem w postaci wolnych wyborów. Jeśli rządzący się nie sprawdzi i nie zdobędzie, bądź nie utrzyma zaufania wyborcy – zostanie odsunięty i zastąpiony przez bardziej przekonującego polityka. Obywatel państwa demokratycznego jest kreatorem swojej rzeczywistości, jest jak akcjonariusz firmy, który wespół z pozostałymi akcjonariuszami wybiera zarząd i radę nadzorczą. Takie pojmowanie swojej roli w społeczeństwie i państwie to postawa obywatelska, jednak żadne społeczeństwo nie rodzi się z nią od razu i nie każde też dojrzewa do niej w równym czasie ze względu na odmienne czynniki historyczne warunkujące rozwój cywilizacyjny. Zależy to również od specyficznych cech narodowych danego społeczeństwa. Dlatego  jedne z nich zdążyły do dziś zbudować u siebie ustrój demokratyczny, inne wydają się być dopiero na początku tej drogi, jeszcze inne są gdzieś w połowie. Społeczeństwo białoruskie w tym procesie znajduje się gdzieś  pośrodku, jak uśpiony wulkan, wydający co jakiś czas gniewne pomruki, ale jeszcze nie gotowy, żeby  wybuchnąć i zmieść z powierzchni ziemi otaczający go stary porządek.

Spadek po przeszłości

Społeczeństwo białoruskie od pokoleń wychowywało się w tradycji  przeciwstawnej indywidualnemu podejściu władzy do jednostki, opartej na autorytarnych rozwiązaniach systemowych. Władza skoncentrowana w jednych rękach sterowała tym  społeczeństwem od okresu panowania rosyjskiego cara, poprzez kult jednostki czasów radzieckich, aż do prezydentury Łukaszenki. W tym modelu naród przyzwyczaił się do postrzegania władzy jako siły absolutnej, która  niepodzielnie steruje państwem, kosztem podstawowych praw i wolności obywatelskich. Jedną z podstaw takiego układu jest rozbudowany system państwowej opieki socjalnej, który uzależnia obywateli od władzy, jednocześnie zabijając w nich inicjatywę, zaradność i samodzielność. To z kolei buduje niezdrową więź na linii państwo – obywatel, opartą na nadziei pokładanej we władzach, poczuciu zależności i oczekiwaniach społeczeństwa, że państwo będzie troszczyć się o nie, ale oczekiwania te daleko wybiegają poza typowy model państwa socjalnego.

Ten zakorzeniony w świadomości białoruskiej model systemu państwowego pozwala Łukaszence tyle lat utrzymywać się przy władzy,  bierna postawa obywateli ułatwia mu to. Łukaszenka zaadaptował w świadomości obywateli własny wizerunek jako gwaranta stabilności kraju, człowieka niezastąpionego i nieomylnego, ojca narodu. Jednak  ostatnie wydarzenia na Placu Październikowym pokazały, że następuje transformacja świadomości społeczeństwa białoruskiego w kierunku samodzielnego decydowania o swoim losie, postępuje ona wolno, ale konsekwentnie. Łukaszenka na pewno to widzi i obawia się tego zjawiska, niedługo może się okazać, że nawet najbardziej fantazyjna propaganda nie wystarczy żeby mydlić oczy obywatelom.


Przez biedę do wolności

Duży wpływ na przeobrażenia w społeczeństwie białoruskim ma niewątpliwie sytuacja materialna jego obywateli, z czym wiąże się zły stan gospodarki państwa, na skutek kryzysu światowego i komplikujących się relacji z Rosją. Jeszcze kilka lat temu Białoruś przeżywała rozkwit – z nostalgią wspomina się rok 2005 ,wzrost gospodarczy wynosił wtedy aż 11% i przewyższał  nawet powszechnie stawiane za wzór Chiny. Mówiło się o „białoruskim cudzie gospodarczym”. Było to zasługą tanich surowców energetycznych kupowanych od Rosji - Białoruś zyskiwała niskie koszty produkcji, a nadwyżki surowców sprzedawała  z zyskiem za granicę. Do wzrostu gospodarczego przyczynił się również chłonny rynek rosyjski, otwarty dla eksporterów z Białorusi. Ale stosunki z Rosją w ostatnich latach skomplikowały się, co wpływa na pogorszenie sytuacji gospodarczej Mińska. Faktyczne zubożenie gospodarstw domowych staje się coraz bardziej zauważalne z powodu podwyżek cen na podstawowe towary i obniżek pensji. Wzrastają systematycznie ceny artykułów spożywczych, odzieży, usług komunalnych, rośnie inflacja. Pogarszające się warunki bytowe zmuszają obywateli do oceny polityki prezydenta. Ten odcina się od wzięcia odpowiedzialności za sytuację gospodarczą państwa i zrzuca ją na kryzys światowy. Propaganda skutkuje do tego stopnia, że kryzys paradoksalnie pomaga utrzymać poparcie społeczne prezydentowi – spora część Białorusinów wciąż wierzy, że tylko Łukaszenka może uratować kraj przed jego skutkami.  Zła sytuacja materialna i poczucie niepewnej przyszłości dotyka przeciętnego obywatela dotkliwiej niż np. skutki ograniczania swobód obywatelskich. Bieda ze względu na bardzo drażniący charakter stymuluje do myślenia nad polityką rządzących, choć społeczeństwo białoruskie nie jest jeszcze gotowe, by powiązać konkretne postulaty poprawy warunków materialnych z żądaniami szerszych zmian systemowych.


Gdzie dwóch się bije

Ważnym czynnikiem spowalniającym przemiany na Białorusi jest też niewątpliwie stan białoruskiej opozycji. Brakuje jej współdziałania i konsolidacji, nie potrafi również pozyskać szerszego zaufania społecznego, przekonać obywateli do słuszności swojej opcji politycznej. Porozumienie okazuje się niemożliwe z powodu konfliktów wewnętrznych, a większość obywateli wciąż zachowuje dystans do środowisk opozycyjnych. „Wielka polityka” nie absorbuje ich na co dzień,  wolą oni skupić się na sprawach codziennych, bezpośrednio uderzających w ich byt. Potrzebny jest też opozycji konkretny lider, który zdołałby pozyskać zaufanie społeczne. Aby takiego lidera wykreować, wymagana jest integracja działań  opozycji i wypracowanie wspólnego kompromisu programowego, do czego nie jest ona jeszcze gotowa.

Podczas poprzednich wyborów prezydenckich opozycji na krótko udało się osiągnąć konsensus i zmobilizować siły, dzięki czemu wystawiono wspólnego kandydata, Alaksandra Milinkiewicza, później jednak  powrócono do sporów. W środowisku toczą się kłótnie o różne koncepcje działania, ścierają ambicje personalne. Niekonsekwencja postępowania, niespójność strategii politycznych i podziały ujawniły się choćby podczas wyborów parlamentarnych w 2008 roku, kiedy już na etapie tworzenia wspólnych list kandydatów niemożność osiągnięcia kompromisu doprowadziła do powstania dwóch oddzielnych list wyborczych opozycjonistów. Podziały zaznaczają się na różnych płaszczyznach. Na linii starsi – młodsi powstaje konflikt o sposób działania – czy ma ono być wyważone czy polegać na zastosowaniu radykalnych środków, których zwolennikami są przedstawiciele młodszego pokolenia. Z kolei antagonizm na linii centrum – regiony dotyczy niezadowolenia lokalnych struktur partyjnych z ich liderów. Opozycja nie może się też porozumieć na gruncie światopoglądowym, szczególnie w kwestii wyboru opcji polityki zagranicznej. Do tego dochodzą tarcia personalne i ambicje poszczególnych liderów.

Zmierzch dyktatury

Ale zmiany w świadomości obywateli i tak następują – od trzech lat, po trochu acz systematycznie, spada zaufanie dla białoruskiego prezydenta – w 2007 było to 57% pytanych, rok temu liczba ta była o 12% niższa. Bardzo ciekawy jest fakt, że badania wykazują zmienność zaufania do prezydenta – spada ono w okresie między wyborami a nasila się w czasie kampanii wyborczych, stymulowane jest więc doraźnie przez propagandę wyborczą. To pozwala podważyć ugruntowaną pozycję prezydenta wśród obywateli, oraz mieć wątpliwości co do zjawiska ślepego uwielbienia do Łukaszenki. Fakt ten natomiast napawa optymizmem, iż społeczeństwo zaczyna myśleć i zachodzą w nim przemiany świadomościowe. Postępowanie władz wpływa na świadomość obywateli do tego stopnia, że słabnie ich zadowolenie z obecnego systemu kontraktowego z państwem. Coraz mniej Białorusinów tęskni za czasami ZSRR, tymczasem sympatie proeuropejskie rosną, choć nie tak entuzjastycznie jak możnaby tego oczekiwać. Według niezależnych sondaży już tylko połowa społeczeństwa deklaruje poparcie dla obecnego prezydenta. To zdecydowanie za dobry wynik, żeby można było określić społeczeństwo białoruskie jako stojące na samym początku drogi do demokracji, choć jeszcze za wcześnie do mety. Pozostaje tylko wiernie kibicować mu na tej drodze. I pomagać.

Te argumenty  w  dyskusji na temat wypracowania nowej strategii postępowania wobec Białorusi, które opowiadają się za wszelkimi działaniami wspierającymi podnoszenie świadomości obywatelskiej jej obywateli, nie izolującymi ich od Europy i świata, wydają się najmądrzejsze. Ważne by Białorusini uczestniczyli w procesie globalizacji, by mieli szeroki dostęp do technologii, będących źródłem informacji.  Na Białorusi istnieją trzy grupy obywateli – zwolennicy reżimu, jego wrogowie oraz ludzie, którym polityka jest obojętna i którzy nie interesują się życiem politycznym. Obywatelom z tej grupy brakuje świadomości obywatelskiej, są „uśpieni”, przekonani o niemożności wpływu na politykę, nie próbują oni nawet oceniać stanu rzeczy. Ta ostatnia z grup jest najliczniejsza i to w niej drzemie największa siła, stanowiąca zarówno zagrożenie dla reżimu jak i szansę na zmiany na Białorusi. Do przebudzenia potrzeba jednak wielu elementów, skutecznym budzikiem jest globalizacja, szeroki dostęp do informacji, wyjazdy za granicę, nowoczesne technologie – jednym słowem wszystkie środki i narzędzia, które poszerzają horyzonty, pomagają zdobywać informacje, umożliwiają edukację obywatelską i przybliżają modele systemowe, w których można żyć lepiej, uświadamiają o prawach obywatelskich, prawach człowieka, wolności słowa, efektywnych modelach gospodarczych. Szczególnie ważne jest stworzenie możliwości wyjazdów za granicę, co dla ludzi mieszkających w państwie autorytarnym jest okazją do porównania warunków życia w państwach demokratycznych, kontaktów z ich społeczeństwami.  Przemiany w mentalności społeczeństwa białoruskiego nadejdą szybciej jeśli będą wspomagane przez społeczeństwa, które mają już za sobą doświadczenia demokracji, to  najlepszy sposób na pomoc dla przemian na Białorusi.

Dziś jeszcze mało prawdopodobny jest scenariusz wielkiej kolorowej rewolucji w tym kraju, obalenia dyktatury i wprowadzenia siłą demokracji, obecny prezydent ma spore szanse utrzymać się na stołku do końca nowej kadencji. Nie będzie to jednak spokojna prezydentura, należy się spodziewać natężenia niepokojów społecznych w kraju i  zwiększonej aktywności politycznej opozycji białoruskiej za granicą. Proces przemian świadomościowych na Białorusi trwa, społeczeństwo powoli acz konsekwentnie budzi się z letargu.

Monika Janicz


Bibliografia:

1.    Aktywnie i wspólnie, UE wobec Białorusi, Fundacja im. Stefana Batorego, Warszawa, Styczeń 2006
2.    Zmiany w białoruskich elitach politycznych, gospodarce i społeczeństwie. Pozory i rzeczywistość, Prace OSW,   Zeszyt nr 30 | 2009-06-15
3.    Trudny sojusznik. Białoruś w polityce Rosji, Prace OSW, Zeszyt nr 28 | 2008-09-15
4.    www.wyborcza.pl