Wprawdzie pióro pisać nie chciało, ale ostatecznie Lechowi Kaczyńskiemu udało się ratyfikować traktat lizboński. Z pewnym poślizgiem opuściliśmy klub europejskich maruderów, a co istotne, poczyniony został przedostatni krok na drodze do ostatecznego ustalenia warunków, na jakich działać będzie polska prezydencja w 2011 roku.
Kilka dni temu Wieżę Eiffla ubrano w barwy Turcji – symbol wydarzeń promujących w Paryżu kulturę Gwiazdy i Księżyca. Jednak wizyta prezydenta Abdullaha Gula to nie tylko ekspozycje i wystawy. To kolejny rozdział jednej z książek z nowej, międzynarodowej biblioteki Sarkozy’ego.
Po siedmiu miesiącach Rada Najwyższa wypełniła wakat na stanowisku ministra spraw zagranicznych. Tymczasem osoba nowego szefa dyplomacji nie rozwiewa wątpliwości, na jaki kurs w polityce zewnętrznej zdecyduje się wreszcie Ukraina. I – jak się zdaje – właśnie o to chodziło.
Czas najwyższy, aby ktoś kopnął wreszcie w piedestał, na którym do tej pory prężył się Święty Silvio z Ancore. Wypada chyba życzyć, by nie tylko Włosi, ale i cała Europa miała już berlusconizm za sobą.
Ostatnia wysoka aktywność serbskiej dyplomacji skłania do przemyśleń. Po nawiązaniu strategicznego partnerstwa z Chinami, Serbia ponownie chce odgrywać rolę pomostu między Wschodem a Zachodem, zręcznie balansując między Brukselą, Waszyngtonem, Moskwą i Pekinem.
Rada Bezpieczeństwa jest sercem systemu Narodów Zjednoczonych. To w niej rozstrzygają się najważniejsze kwestie pokoju i wojny. Nie mogą więc dziwić emocje, jakie wiążą się z próbą reformy tej instytucji.
159 miejsc w 300-osobowym parlamencie oznacza większość absolutną. Jednak Mały Grześ, jak nazywają Jeoriosa Papandreu rodacy, wbrew temu co mogłoby się zdawać, nie ma zbyt wielu powodów do radości. Większość Greków nie ufa dziś żadnemu politykowi.
