Pentagon jest rekordowy pod każdym względem - jako budynek i jako instytucja. Jest jednym z symboli Stanów Zjednoczonych. W czwartek obchodził swoje 66 urodziny, a wkrótce będzie zarządzany przez ekipę Obamy. I nadal zapewne pozostanie rekordowy.
Afryka pod koniec 2008 roku ukazała dwa oblicza. Podczas wyborów parlamentarnych i prezydenckich w Ghanie - nowe, prodemokratyczne, obserwowane z nadzieją. W trakcie zamachu wojskowego w Gwinei - stare, autorytarne, na które spogląda się z obawą.
Czy niecały dolar może wystarczyć by umożliwić rodzinie wydobycie się ze skrajnej biedy? Historia laureata Pokojowej Nagrody Nobla Muhammada Yunusa i założonego przez niego Grameen Banku pokazuje, że tak.
Demokratyczna Republika Konga nazwana przez Josepha Conrada „Jądrem Ciemności”, od dziesięcioleci rozdzierana jest przez krwawe wewnętrzne konflikty. Zamachy stanu, plemienne masakry i wojny domowe to ponura rzeczywistość tego kraju.
Zamach w Bombaju miał mniej lub więcej wspólnego z ISI i organizacjami radykalnych muzułmanów. Z drugiej strony Indie potrzebują jednak „złego Pakistanu” do celów propagandowych, aby wyborcy nie interesowali się słabością własnego państwa.
Chiny są największym na świecie producentem węgla. Jednocześnie prawdopodobnie prześcignęły już Stany Zjednoczone pod względem emisji CO2 do atmosfery. Wielu krajów rozwijających się, w tym ChRL nie stać jednak na wdrożenie drogich, ekologicznych technologii.
Spór o gaz między Rosją i Ukrainą wydaje się kończyć. Wygląda na to, że Ukraińcy z tego gazowego pokera wyszli przegrani. Rosjanie co prawda też sporo stracili na tym sporze, ale mimo to Dimitrij Miedwiedwiew i Władimir Putin mają w ręku sporo mocnych kart.
W miejsce jednobiegunowego, zdominowanego przez Zachód świata kształtuje się nowy światowy porządek. Czy imperium amerykańskie czeka wkrótce ten sam los, który stał się udziałem jego brytyjskiego poprzednika?
Soczi zostało wybrane przez MKOl areną olimpijskich zmagań w 2014 roku. Pojawia się jednak wątpliwość, czy Władimir Putin zaangażował się w organizację zimowych igrzysk by przysporzyć prestiżu własnemu państwu, czy też zysków sobie i wspólnikom.
Zapewne ekonomiści i komentatorzy piszący i mówiący o "ratunku z Chin" mocno przesadzili. Jednak oni naprawdę wierzyli w potęgę chińskiego smoka. Tymczasem jest ona dużej mierze fikcyjna, gdyż patrząc jedynie na dane gospodarcze, owi eksperci pominęli czynnik społeczny.
Konflikt w Strefie Gazy jest dla Baracka Obamy ostatnią szansą, na przywrócenie pozycji USA jako światowego apostoła pokoju i demokracji.
W grudniu amerykańska waluta ponownie znalazła się w defensywie. Miesiąc od ofensywy rozpoczął jen, później z ponadmiesięcznej konsolidacji wydobyła się para EURUSD. Za nimi podążył frank szwajcarski.
Ghana, zachodnioafrykańska prymuska, pod koniec 2008 roku stanęła do wyborczego „testu na demokrację”. Choć znamy już wyniki rywalizacji, dopiero następne miesiące rozstrzygną czy Ghana rzeczywiście go zdała.
Prezydent Gruzji zapowiedział, że w kraju nie ma lidera politycznego, który mógłby mu zagrażać. Dodał, że opozycja nie potrafi przeprowadzić skutecznej akcji - on obaliłby obecny rząd w trzy miesiące. Czy to słuszna ocena gruzińskiego polityka czy zaklinanie rzeczywistości?
Zaiste w naprawdę wielkich kłopotach znalazły się zachodnie państwa, by oczekiwać, że światową gospodarkę uratuje duży, bo duży, ale jednak kraj rozwijający się. Co nie zmienia faktu, że plotki o upadku Chin są mocno przesadzone.
Brutalna, dla komunistycznych aparatczyków i apologetów chińskiego cudu, prawda o Chinach wychodzi na jaw - ten kraj nie będzie supermanem, który uratuje świat. Spowolnienie ogólnoświatowej koniunktury obnażyło potężną gospodarkę chińskiego smoka.
Systematycznie zwiększa się ilość jednostek mających zapobiegać kolejnym incydentom na somalijskich wodach, mimo to piraci bynajmniej nie zaniechali swojej działalności. Zatoka Adeńska stała się wielką szachownicą, trudno jednak przewidzieć efekt toczącej się na niej gry.
Izraelczycy i Palestyńczycy od dawna żyją pod ,,krwawym niebem” tragicznego konfliktu, który coraz bardziej przypomina błędne koło. Wojskowa interwencja w Strefie Gazy wpisuje się w ten nielogiczny schemat.
To brzmi jak raport z oblężonego miasta - armia Sri Lanki weszła od północy, zachodu i południa do stolicy Tamilskiego Ilamu, Killinochchi. Na naszych oczach quasi-państwo rządzone przez Tamilskie Tygrysy przestaje istnieć.
Stworzona przez Rosję i Chiny, Szanghajska Organizacja Współpracy uznawana jest przez media za anty-NATO. Czy powracająca do wielkiej gry Moskwa oraz predestynowane do hegemonii Chiny utworzą w średnioterminowej perspektywie trwały sojusz, który zjednoczy rywali USA?

