Barack Obama prowadzi efektowną i skuteczną, jak do tej pory, grę polityczną. Będzie jednak musiał zmierzyć się z wieloma problemami i dopiero wówczas okaże się, kto z licznie mu gratulujących dziś polityków okaże się jego sprzymierzeńcem, a komu z Obamą będzie nie po drodze.
Kuba, tak ciężko doświadczona przez ekonomiczną blokadę, która kosztowała ten kraj jak dotąd zawrotną kwotę 93 miliardów dolarów, może zostać w przeciągu kilku lat „Kuwejtem Karaibów”.
Bilans 22-dniowej ofensywy Izraela przeciwko Hamasowi jest porażający. Same tylko dowody na użycie białego fosforu teoretycznie powinny stanowić wystarczającą podstawę do przedstawienia Izraelowi zarzutów zbrodni wojennych.
Wybór Baracka Obamy zaostrzył relacje na linii Moskwa-Waszyngton. Dmitrij Miedwiediew długo zwlekał z gratulacjami i zamiast skorzystać z okazji do rozpoczęcia nowego rozdziału w stosunkach bilateralnych, Kreml Obamę testuje, tak jak to robił ZSRR z Johnem Kennedym.
W obliczu ostatnich wydarzeń w Strefie Gazy warto, aby Barack Obama poddał wnikliwej ocenie specjalne stosunki łączące Stany Zjednoczone z Izraelem.
Konsekwentnie, jeśli sięgniemy do średniowiecznych legend czy kronik, to często możemy tam spotkać taki motyw, że władca wykazuje prawowitość swojej władzy za pomocą cudu. Któż więc może dać lepszą legitymizację czarnemu cudotwórcy jak nie zielone ludziki?
Potęga militarna i gospodarcza pozwala dyktować warunki z pozycji siły. Grożąc lub płacąc można wpływać na innych. Jeżeli jednak państwo potrafi przyciągnąć swoją atrakcyjnością, nie musi posługiwać się takimi instrumentami.
Organizacja Narodów Zjednoczonych powstała 24 października 1945 roku w San Francisco. Jest ona następczynią działającej w okresie dwudziestolecia międzywojennego Ligi Narodów, i tutaj rodzi się pytanie, czy równie nieudolną?
Brutalna prawda jest taka, że interwencja Izraela w Gazie przyniesie co najwyżej podobny skutek jak inwazja na Liban. Hamas zapewne powstrzyma się od ostrzału rakietowego, ale zyska w oczach mieszkańców Strefy Gazy i, kiedy się odbuduje, będzie o wiele silniejszy niż przed grudniową inwazją.
Prezydent Gruzji Micheil Saakaszwili podczas czterogodzinnej sesji na żywo postanowił rozwiać wszelkie wątpliwości społeczeństwa odnośnie sytuacji w kraju i jego przyszłości. Wprawdzie to pierwszy projekt tego typu w Gruzji, jednak wcześniej na pytania swoich obywateli odpowiadał premier Putin.
USA i Izrael nie mogłyby pozwolić sobie na ostatni pokaz siły w ich wspólnej wojnie przeciwko narodowi palestyńskiemu, gdyby nie kolaboracja i zdrada zmurszałych reżimów arabskich.
Mówienie, że od ponad pół wieku żyjemy w świecie bez wojny, jest kpiną w sytuacji, gdy na oczach integrującej się Europy dokonuje się mordów i seksualnych bestialstw na masową skalę.
W programie gospodarczym Baracka Obamy, bardzo ważne miejsce zajmuje ekologia. Ma ona stać się siłą napędową amerykańskiej gospodarki. W ciągu najbliższych 10 lat prezydent - elekt planuje przeznaczyć 150 miliardów dolarów na inwestycje związane z czystą energią.
Obarczanie Izraela za wszelkie zło to ogromne uproszczenie. Historia stosunków bliskowschodnich jest tak skomplikowana, iż niepodobna doszukać się za wszelką cenę tylko jednego słusznego winnego.
Dawno żaden polityk nie budził w kraju i na świecie tak wielkiego entuzjazmu i zainteresowania jak Obama. Kapitał, którym dysponuje Obama, może zmniejszyć się w tempie, w jakim amerykańskie banki traciły na wartości w ostatnich miesiącach.
Oglądając i czytając relacje polskich, a także sporej części zachodnich mediów z izraelskich ataków na Strefę Gazy, można poczuć się jak w świecie George’a Orwella.
Borykająca się z problemami gospodarczymi Rosja już od ponad pół roku zrzuca winę za wszystkie klęski ekonomiczne na Amerykę. Teraz, kiedy okazało się, że Ukraina stawia się w sporze o gaz, także i tu rosyjscy komentarorzy szukają amerykańskiej inspiracji.
Barack Obama nie ogłosił "nowego początku", odrzucając to, co było wcześniej, z ośmioletnią prezydenturą George'a W. Busha na czele. Przeciwnie: postulował powrót do korzeni i ideałów założycieli Stanów Zjednoczonych - jednak w nowym, multikulturowym, składzie.
Barack Obama nie czeka biernie do dnia 20 stycznia, kiedy to oficjalnie stanie na czele państwa i rządu. Już teraz zgłasza inicjatywy w kwestiach gospodarczych oraz wypowiada się, w odmiennym od Busha stylu, w sprawach polityki zagranicznej i bezpieczeństwa.
Pentagon jest rekordowy pod każdym względem - jako budynek i jako instytucja. Jest jednym z symboli Stanów Zjednoczonych. W czwartek obchodził swoje 66 urodziny, a wkrótce będzie zarządzany przez ekipę Obamy. I nadal zapewne pozostanie rekordowy.
