Ekonomiści oceniają, że to wersja ustawy, która opuściła już Izbę Reprezentantów stworzyłaby więcej miejsc pracy, niż dokument, nad którym pracuje Senat. Senat proponuje większe cięcia podatków i oferuje ulgi podatkowe dla kupujących samochody czy domy, podczas gdy izba niższa proponowała przeznaczenie większych pieniędzy na zamówienia publiczne.
Senat zatwierdził w kluczowym głosowaniu propozycje amerykańskiej administracji, które po poprawkach warte są 838 mld USD. To jeszcze nie koniec formalności, ale wczorajsze głosowania uważane będzie za kluczowe. Dziś rynek koncentruje się na wystąpieniach. O godzinie 16.00 wystąpi szef Departamentu Skarbu Timothy Geithner, zaś o godzinie 19.00 Ben Bernanke.
Miniona dekada na amerykańskim rynku akcji była najgorszą od lat 30. ubiegłego wieku. Inwestor, który 10 lat temu ulokował środki w portfel akcji odpowiadający składem indeksowi S&P 500 i co roku reinwestował otrzymane dywidendy, po uwzględnieniu inflacji tracił przeciętnie 5,1 proc. rocznie (z pominięciem inflacji osiągnął zysk 0,5 proc. rocznie).
Jak poinformowało dwóch przedstawicieli administracji rządowej, prezydent Stanów Zjednoczonych, Barack Obama wstrzymał decyzję o wycofaniu wojsk z Iraku i przerzuceniu ich do Afganistanu.
W ostatnim czasie, tym co najbardziej pomaga cenom metali odbić się od dna są spekulacja odnośnie wpływu programów pomocowych na popyt na ten metal. Głosowania w Senacie dziś i jutro oznaczają, że na rynku znów pojawiło się większe zainteresowanie miedzią. Co więcej, na rynku krąży informacja, iż Chiny rozpoczęły skup miedzi zapowiadany jeszcze na początku stycznia.
Rynek ropy naftowej zareagował na opublikowanie danych z USA na temat rynku pracy. Rekordowe zwolnienia mają być przyczyną dalej słabnącego zapotrzebowanie na surowiec.
Dziś kluczowe będą dane o zmianie zatrudnienia w amerykańskiej gospodarce. W ostatnich dwóch miesiącach ubywało tam po ok. pół miliona miejsc pracy i rynek tym razem też nie jest optymistyczny. Oczekuje podobnego odczytu i wzrostu stopy bezrobocia do 7,4%.
Indeks ISM dla sektora usług, który odpowiada za 90 proc. amerykańskiego PKB nieoczekiwanie wzrósł w styczniu do 42,9 pkt z 40,1 pkt w grudniu. To wciąż recesja, ale już mniejsza.


