Barack Obama bardzo chciałby doprowadzić do denuklearyzacji Półwyspu Koreańskiego, jednak wątpliwe jest, aby udało mu się tego dokonać. Północ świetnie czuje się w swojej dotychczasowej roli, jest przyzwyczajona do szantażowania i uzyskiwania w ten sposób profitów.
Czy rzeczywiście 11 września 2001 roku był początkiem wojny z terroryzmem, w której po przeciwnych stronach barykady znalazły się podmioty państwowe, na czele z USA, a po drugiej bezpaństwowe grupy terrorystów uzbrojonych w psychologiczny oręż?
Wikłając się w konflikt z Gruzją Rosja chciała pokazać, że wciąż stanowi siłę z którą trzeba się liczyć. Czy była to faktycznie interwencja, którą Rosja jest w stanie w razie potrzeby powtórzyć, czy może jednorazowy wysiłek ukazujący słabość jej sił zbrojnych?
Azjatyckie tournee Hillary Clinton udowodniło, że nowa administracja postanowiła rozpocząć "zmianę" od polityki zagranicznej. Spod nowych szat amerykańskiej dyplomacji wystają jednak te dobrze znane - uszyte jeszcze za Billa Clintona.
Swoboda w podejmowaniu przez sędziów ważkich decyzji rośnie z roku na rok. Jest to szczególnie widocznie w przypadku sądów międzynarodowych, takich jak Europejski Trybunał Sprawiedliwości czy Europejski Trybunał Praw Człowieka.
Obama stoi przed trudnym zadaniem. Kryzys finansowy i koncentracja na sprawach ekonomicznych odciąga jego uwagę od wydarzeń w regionie bliskowschodnim, które komplikują się jak nigdy wcześniej.
Jeśli choć w pewnym stopniu, nagrody Amerykańskiej Akademii Filmowej odbijają kondycję USA, to "Obywatel Milk" powinien być głównym zwycięzcą niedzielnej gali.
Jeśli zostawić na moment na boku gospodarcze kłopoty Ameryki, i spojrzeć na wyzwania zewnętrzne, na pierwszy plan zdecydowanie wysuwa się Afganistan.
Blackwater Worlwide w pośpiechu opuszcza Irak. Próbując zachować twarz, zmienia skompromitowaną nazwę. Irakijczycy mogą być trochę spokojniejsi.
