Albo Barack Obama rzeczywiście chce być prezydentem wszystkich Amerykanów, albo nie ma pomysłu na swoją prezydenturę i balansując między prawą a lewą stroną sceny politycznej, chce zyskać na czasie.
W ruchu ekologicznym można oczywiście znaleźć wiele nurtów i prądów myślowych – od umiarkowanych po najbardziej radykalne. Pomysły niektórych ekofilozofów mogą jednak budzić grozę.
Izraelska blokada strefy Gazy przypomniała o konflikcie arabsko-izraelskim trwającym już od 60 lat. Ale końca cierpień ludności palestyńskiej nie widać.
Zwróćmy uwagę na ciekawy fakt: lewica z całego świata staje w obronie teokratycznego Tybetu, gdzie przez stulecia rządzili mnisi, a wrogowie „komunistycznych Chin” to mieszanka lewactwa z całego świata. Jak to możliwe? Czy lewica stanęła na głowie?
Czasami do opinii publicznej docierają, jakby nieśmiałe, informacje na temat holokaustu Ormian – tureckich poddanych - w I wojnie światowej. Tymczasem mniej, więcej na tym samym terenie miał (i ma!) miejsce inny holokaust - cichy holokaust asyryjskich chrześcijan.
Na ostatku swoich rządów na administrację George' Busha spadły wszelkie możliwe plagi, od terroryzmu począwszy na katastrofalnej sytuacji Trójki z Detroit kończąc. Odpowiedzialność za ich rozwiązanie spoczywa jednak na ekipie Obamy.
Można się zastanawiać co tak naprawdę oznacza prezydentura Obamy dla samych Amerykanów? Plan gospodarczy nowego rezydenta Białego Domu naszpikowany jest obietnicami i wizjami poprawy, ale czy są one realne będzie można ocenić dopiero pod koniec jego kadencji.
Wszyscy wychowywani byliśmy w przekonaniu, że rozwój przemysłowy jest dobry, chwalebny, niezbędny i zdrowy. Wszystkich nas nauczono ignorować koszty i skutki tego tragicznego procesu.
Phenian otacza zdrowie lidera całkowitą tajemnicą i dementuje wszelkie doniesienia o jego chorobie. Abstrahując od tego czy Kim Dzong Il żyje czy nie, jedno jest pewne - walka o schedę po „Ukochanym Wodzu” trwa od dawna.
