Hillary Clinton wygrała prawybory w Pensylwanii, pomimo pustej kiesy i lamentów partyjnej starszyzny nad polaryzacją demokratycznego elektoratu. Wyborcy jednak uparcie głosują na panią senator - albo naprawdę w nią wierzą, albo podoba im się polityczny realisty show z nią i Obamą w rolach głównych.
Debata przed prawyborami w Pensylwanii pokazała, że Barack Obama i Hillary Clinton nie mają do powiedzenia nic nowego. Co więcej, nie mają nawet o czym ze sobą rozmawiać.
Na szczycie NATO nie osiągnięto porozumienia w kwestii nadania MAP Gruzji i Ukrainie. W deklaracji wskazano jednak, iż oba kraje będą członkami NATO, zaś decyzja o przyznaniu MAP może być podjęta w grudniu br. na spotkaniu ministrów spraw zagranicznych państw członkowskich.
Podczas „przełomowego szczytu NATO” zarówno Gruzja jak i Ukraina nie otrzymały Planów działania na rzecz członkostwa. Wbrew retoryce większości krajów, negocjacje okazały się porażką dla licznej grupy popierającej Kijów i Tbilisi.
Tbilisi zapowiedziało, że zgadza się tylko na MAP. Wszelkie formy pośrednie będą nie do zaakceptowania. Kto jednak może być największym przegranym po szczycie w Bukareszcie – Gruzja, Rosja czy Stany Zjednoczone i Europa?
Nieprzypadkowo w przemówieniu postulującym utworzenie Ligii Demokratycznej, jednoczącej wszystkie liberalne demokracje świata, John McCain powołał się na Harry’ego Trumana i jego politykę containmentu: tym razem zamiast komunistów Amerykanie chcą powstrzymywać autokratów. Szczególnie tych islamskich.
Dopóki jest się tylko kandydatem, można nazywać nowego prezydenta Rosji uzurpatorem i boleć nad upadkiem demokracji w tym kraju. Ale gdy już jako pełnoprawny mieszkaniec Białego Domu przyjdzie robić z Rosją interesy, litery KGB w oczach premiera Putina nie będą w ogóle przeszkadzać. Ba, nie przeszkadzałyby nawet gdyby prezydent Miedwiediew wytatuował je sobie na czole.
Przemówienie Baracka Obamy w Pensylwanii, chociaż było pompatyczne i nie wnoszące nic nowego do merytorycznego przebiegu kampanii, okazało się skuteczne. Gdyby wybory prezydenckie były jutro, Obama popłynąłby do Białego Domu niczym Noe arką, bo w cała Ameryka tonie we łzach wzruszenia.
