Trudno przyznać rację komuś kto uważa, że wielka potęga, jaką niewątpliwie jest Rosja przegrała wojnę w konfrontacji z niewielką Gruzją. Właśnie tego twierdzenia zamierzam bronić, choć na obecną chwilę do zakończenia konfliktu jest jeszcze daleka droga.
„Dzisiaj – Gruzja, Jutro – Krym”, ten nagłówek z okładki popularnej gazety „15 minut” wiele mówi. Ukraina na wydarzenia w Gruzji reaguje bardzo żywiołowo, jakby upatrując w tym zagrożenia dla samej siebie.
Powstanie niezależnego państwa ukraińskiego było dla wielu analityków i polityków dużym zaskoczeniem. Tymczasem od momentu uzyskania niepodległości Ukraina przeszła trzy ważne etapy w kreowaniu i tworzeniu podstaw swej państwowości.
Rocznica operacji "Burza" ("Oluja") obchodzona 4 i 5 sierpnia wciąż budzi ogromne kontrowersje i jest odmiennie postrzegana w Zagrzebiu i Belgradzie. Chorwaci uważają ją za wyzwolenie okupowanych ziem, Serbowie - za zbrodnię wojenną.
Rząd Serbii dał jasny sygnał, że jest gotowy, by zamknąć erę Miloševicia. Ogłosił, iż przywraca swych ambasadorów w państwach członkowskich UE. Decyzja ta jest interpretowana jako drugi w ciągu tygodnia, po aresztowaniu Radovana Karadżicia, gest dobrej woli.
Rozwiązanie „zamrożonych konfliktów” – jeden z elementów współpracy regionalnej w ramach Synergii czarnomorskiej – nie przyniosło jeszcze Unii powodów do dumy. Czy pozostałe sektory współpracy skazane są na podobne niepowodzenie?
Odpowiedź jest wręcz banalna – w 98% przypadków z miłości. Tylko z miłości ludzie robią takie rzeczy. Choć gwoli prawdy, nie tylko. Ale biznes to poważna sprawa. Zajmijmy się więc najpierw uczuciami.
Konflikt między prezydentem Wiktorem Juszczenko a premierem Julią Tymoszenko przybiera na sile. Obserwatorzy nie mają wątpliwości, że jest to związane z przygotowaniami do przypadających na styczeń 2010 roku wyborów prezydenckich.
Opinie krytyków Dawida Camerona czasami przypominają słynną anegdotę Woody'ego Allena o dwóch kobietach narzekających na pewną restaurację – okropne jedzenie i do tego w małych porcjach.
