Premier Zapatero, nazywany przez międzynarodową opinię publiczną „premierem-feministą” przyczynił się do prawdziwego „równościowego boom’u” w kraju kojarzonym przez dziesiątki lat z kulturą macho i hierarchiczną, patriarchalną strukturą społeczną.
Po rosyjskiej inwazji na Gruzję politologowie, politycy, różnej maści specjaliści i zwykli zjadacze chleba zadają sobie po raz kolejny powyższe pytanie. Tymczasem wystarczy zagłębić się w sposób bardzo mało wyrafinowany w historię Rosji, by znaleźć odpowiedź.
Czeski parlament odrzucił wniosek Komunistycznej Partii Czech i Moraw (KSČM) o umieszczenie w porządku dziennym obrad wniosku o przeprowadzenie referendum w sprawie tarczy rakietowej. Na tym, zdaniem czeskiej – i nie tylko czeskiej – prawicy, polega demokracja czyli władza ludu.
Europejscy wyznawcy Allaha nie goszczą już na pierwszych stronach gazet. Przedmieścia Paryża nie płoną, a antyimigracyjne partie stają się powoli się częścią politycznego establishmentu. A jednak, jak pokazują wypadki kolońskie, Europa wciąż nie potrafi rozmawiać uczciwie o islamie.
Ci, którzy liczą na to, że wkrótce na Białorusi będzie mieć miejsce rewolucja, na wzór tej pomarańczowej, mogą się bardzo rozczarować. Jak zauważa Aleksandr Milinkiewicz, najważniejsze są wybory prezydenckie, nie zaś parlamentarne. Bo tylko one mogą coś faktycznie zmienić. Dlatego nie tylko ludzie nie interesują się tym, co się w ich trakcie dzieje, ale też nie wyjdą na plac 2…
Wybory na Białorusi zostaną zapewne okrzyknięte „nie spełniającymi standardów demokratycznych”. Lepszy chyba jednak „nasz sukinsyn”, jako prezydent niepodległej Białorusi, niż „dusza – cziełowiek”, jako gubernator „mińskiej guberni”.
Mocarstwami stawały się państwa, gdzie silna więź gospodarcza organizowała społeczność zdolną do militarnej obrony swoich interesów i posiadającą polityczną ideę. Równowaga tych elementów dawała siłę i zwartość, pozwalała wygrywać konkurencję.
Gordon Brown najprawdopodobniej pozostanie liderem Partii Pracy do kolejnych wyborów. Leży to bowiem w interesie jego potencjalnych następców.
Europa jest nie tylko określeniem geograficznym. Jest czymś więcej - pewnym dziedzictwem kultury, swoistym lustrem, w którym zobaczyć możemy własne odbicia – całą naszą urodę, całe nasze piękno i blask, ale również wszystkie nasze niedostatki, rany, rysy, zmarszczki.
