Unia Europejska włączyła się w toczącą się od ponad roku debatę nad przyszłością Arktyki.Lecz to jednak Rosja pozostanie w najbliższym czasie głównym rozgrywającym te kwestie.
Mija kolejny rok starań Turcji o członkostwo w UE. Mądre głowy w Brukseli gniewnie grożą paluszkiem nie znajdując żadnych okoliczności łagodzących. I naiwnie myślą, że Turcja bez Unii będzie psem z kulawą nogą, podczas gdy rzeczywistość rysuje się zgoła inaczej…
Zarówno Gordon Brown, jak i David Cameron zaangażowali się w walkę o „kojarzenie się z Obamą”. Bez względu jednak na to który z nich wygra brytyjskie wybory parlamentarne w 2010 roku, to w stosunku do Baracka Obamy będzie postacią przygnębiająco zwyczajną.
Na terenie Gruzji padły strzały skierowane w prezydenta jednego z największych państw członkowskich Unii Europejskiej. Wojna w Gruzji trwa i zostało to światu przypomniane. Wyciagnięcie z tego konsekwencji zależy już tylko od polityków europejskich.
Stary porządek, do niedawna powoli, teraz coraz szybciej chyli się ku upadkowi. Pozostając na stanowisku, że Rosji obawiać się trzeba a w Ameryce należ pokładać nadzieje, możemy skazać się na marginalizację i rzeczywiste wpadnięcie w czyjąś orbitę wpływów.
Dwa lata od antyrządowych zamieszek które przetoczyły się przez Budapeszt, jesteśmy świadkami początku niebezpiecznego skrętu Węgier w prawo. Dziś nie ma tygodnia, by w węgierskiej stolicy nie odbyła się przynajmniej jedna demonstracja lub wiec skrajnej prawicy.
Pod obrady czeskiego parlamentu wróciła sprawa ratyfikacji umów z USA dotyczących tzw. tarczy antyrakietowej. Wprowadzenie tego punktu do porządku obrad przeforsowała rządząca centroprawica.
Zainteresowanie kryzysem? Tak, ale raczej tym finansowym niż gruzińskim. Wstrzymanie instalacji rakiet Iskander w Kaliningradzie? Owszem, ale w zamian za rezygnację z elementów tarczy antyrakietowej w Polsce. W tym stylu Unia wznawia (kontynuuje) dialog z Moskwą.
Z nowym lokatorem Białego Domu europejscy przywódcy wiążą bardzo różne nadzieje. Nie wszystkie z nich są zgodne z planami Baracka Obamy. Powstaje pytanie, kto pierwszy będzie zmuszony powiedzieć „nie” nowemu prezydentowi.
